Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Kielce: MPK w rękach załogi

Joanna Gergont, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Gorąca dyskusja na sesji. Nieco obraźliwych twierdzeń, analogie do Marca '68 i kilka konkretów. Ostatecznie tylko jeden radny Robert Siejka był przeciwny sprzedaży udziałów w MPK spółce pracowniczej Kieleckie Autobusy.
Robert Siejka (SLD) kwestionował, że to radni miejscy powinni decydować o warunkach sprzedaży udziałów miasta w MPK. Przypomniał prezydentowi Kielc, że kiedy wynegocjował sprzedaż MPK Veoli Transport Polska, poszedł do notariusza, nie informując radnych o warunkach sprzedaży miejskiej spółki i podpisał umowę wstępną.

Nie silił się na grzeczność. - Dla mnie to zwykłe szukanie dupokrytyki, zrzucenie odpowiedzialności za wątpliwe decyzje na innych. A najlepszym dowodem na pana praktyki jest to, że za sprzedaż działki na Ślichowicach na ławie oskarżonych nie siedział pan prezydent tylko pana zastępca - stwierdził Siejka. Dodał, że prosi się o podjęcie decyzji radnych, którzy nie brali udziału w negocjacjach, a sprawę znają tyle co wyczytali w uchwale.

Sprawie nie pomogło stwierdzenie Mieczysława Pastuszki, dyrektora wydziału projektów strukturalnych i strategii miasta, który rekomendował przyjęcie uchwały. Stwierdził, że strony umówiły się, że do czasu podpisania umowy przed notariuszem nie będą komentować ustaleń.

Lewicowi radni kwestionowali także wartość wyceny miejskiej spółki. - 325 zł za udział to tanio - podkreślał Rupniewski.

W negocjacjach ustalono, że miasto sprzeda 55 proc., czyli 16,5 tys. udziałów, za które zapłaci 5,2 mln zł. Według jednej z wycen wartość jednego udziału wynosiła 500 zł. Niższa cena to efekt negocjacji. W zamian Kieleckie Autobusy mają zainwestować w ciągu 10 lat 76 mln zł.

Uchwały bronili radni prawicy. - Pakiet jest optymalny do realizacji porozumienia społecznego, jakie zostało zawarte między prezydentem a strajkującą załogą MPK. Spółce pracowniczej należy się mandat zaufania - podkreślał radny Tomasz Bogucki (Porozumienie Samorządowe). Wtórował mu Jacek Wołowiec (PO).

- Udziały sprzedajemy społeczności kieleckiej, która jest tu dziś za sesji (obradom przysłuchiwało się kilkudziesięciu pracowników MPK). Jeżeli nie uda się stworzyć dobrej firmy, to będzie to porażka obu stron. Ale ja mam nadzieję, że ten projekt się powiedzie - mówił.

Zirytował tym Rupniewskiego. - Również poprę tę uchwałę, ale nie po to, by jak wy przypodobać się załodze. Rok temu, jak chcieliście MPK sprzedać Veoli, nie mieliście problemu z wysłaniem firmy ochroniarskiej, by spacyfikowała załogę, a teraz nagle mówicie o interesie społecznym - zarzucił.

- No nie, to tak, jakbym ja o panu powiedział, że odpowiada pan za pacyfikację demonstracji studentów w Marcu '68. My w pacyfikowaniu załogi MPK mieliśmy taki sam udział - ripostował Wołowiec.

Emocje ostudził sam prezydent Wojciech Lubawski. W swoim wystąpieniu podkreślił, że to, co dzieje się teraz z MPK, to kwestia budowy ustroju miasta. - Nikt nie zwolni mnie jako prezydenta z odpowiedzialności za zapewnienie mieszkańcom komunikacji. To odważna decyzja załogi, która chce wziąć na siebie trud utrzymania spółki, ale też to moja odważna decyzja. I chcę powiedzieć, że ja będę tej spółce pomagał - stwierdził.

Odniósł się także do krytykowanej kwestii zbyt niskiej wyceny majątku MPK. - Przywoływanie działki PKS przy Zagnańskiej (kupiła ją Plaza Centers za ok. 18 mln zł i chce tam wybudować galerię handlową) jest bez sensu. Bo pytam, czy przy Jagiellońskiej dałoby się wybudować hipermarket i czy gdyby z tą działką sprzedawano cały PKS, to cena byłaby taka sama? - pytał. Lubawski dodał, że bije się w piersi za decyzję z ubiegłego roku (reakcją na strajk załogi MPK, która nie godziła się na sprzedaż miejskiej spółki Veolii była próba pacyfikacji przy pomocy sprowadzonych spoza Kielc firm ochroniarskich). - Być może za mało rozmawialiśmy, nie mieliśmy płaszczyzny porozumienia, która jest teraz. Ja wam mówię, myślcie dobrze, ten projekt musi się udać - zwrócił się do załogi MPK.

Ostatecznie radnych przekonało wystąpienie prezesa MPK Marka Wołocha. Zapewnił, że biznesplan przygotowany przez zarząd gwarantuje bezpieczeństwo zarówno udziałowcom spółki Kieleckie Autobusy, jak i miastu. - Wartość MPK nie została zaniżona. Proszę wziąć pod uwagę, że wzięliśmy na siebie długi spółki w wysokości 2,8 mln zł. Do tego musimy pokryć ponadmilionową stratę z 2007 roku, to konsekwencja m.in. kar nałożonych przez ZTM - wyjaśniał. Zapowiedział, że Kieleckie Autobusy kupią w tym roku 30 autobusów, za co zapłacą z własnych dochodów. - Weźmiemy je w leasing. Wkład własny zgromadzimy z zysków z działalności, wyniósł on 400 tys. za 2007 rok, poza tym będą oszczędności na uporządkowaniu majątku spółki. Przygotowane mamy dwa projekty termomodernizacji oraz budowy myjni, na które otrzymać możemy pieniądze z UE. Przy tak dobrej współpracy z miastem, dzięki dobrej woli załogi, teraz, po pięciu miesiącach prezesowania, powiem, że moje obawy z tamtego okresu, czy to się uda, zniknęły - podkreślił prezes Wołoch.

Ostatecznie uchwała przeszła głosami 23 radnych za, przy jednym przeciw i trzech wstrzymujących się. Kierowcy przyjęli to brawami.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona