Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Olsztyn: Droższa jazda miejską komunikacją

Grzegorz Szydłowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne chce wyższych cen biletów. I tak np. normalny ma zdrożeć o prawie 10 proc. Jeszcze bardziej w górę mają pójść ceny sieciówek. - Rosną ceny paliwa i płace kierowców - tłumaczy podwyżki Mieczysław Królak, prezes MPK.
Miejski przewoźnik już dawno nie podwyższał swojej taryfy. Bilet normalny podrożał z 2 zł na 2,10 zł 1 stycznia 2004 r., a rok później cena sieciówka wzrosła z 83 zł na 86. Teraz spółka proponuje wzrost cen średnio o 10 proc. - Bilet normalny ma zdrożeć z 2,10 zł do 2,30 zł [ulgowy będzie kosztował 1,15 zł - red.] - wyjawia Królak. - Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup biletu 10-razowego, to zapłaci 21 zł [obecnie kosztuje 19 zł - red.].

MPK proponuje likwidację biletów trasowanych, ważnych na odcinku pomiędzy miejscem zamieszkania a pracą, czy szkołą. W ich miejsce mają zacząć funkcjonować tzw. liniówki na jedną i dwie linie. I tu mamy niespodziankę. Bo MPK proponuje obniżenie ceny biletu na jedną linię z 68 zł (tyle kosztuje teraz bilet trasowany) na 64 zł. Jednak cena biletu na dwie linie wyniesie 86 zł, czyli o 14 zł więcej, niż kosztuje bilet trasowany na więcej niż jedną linię.

Proponowane przez MPK podwyżki nie ominą również opłat za bilety miesięczne, tzw. sieciówki. Obecnie miesięczna jazda na normalnym bilecie kosztuje 86 zł. Spółka chce, by kosztował 96 zł. Ulgi pozostają na dotychczasowym poziomie 50 proc.

MPK proponuje też wykreślenie ze swojego regulaminu jednej z grup pasażerów upoważnionych do bezpłatnych przejazdów. Chodzi o osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności. Po wprowadzeniu nowej taryfy mają jeździć na biletach ulgowych. MPK liczy, że zarobi w ten sposób ok. 300 tys. zł rocznie.

Szefowie spółki przekonują, że nie wzięli nowych opłat z sufitu, a ich wprowadzenie jest konieczne. - Przede wszystkim koszty zakupu paliwa wzrosną w tym roku o ok. 1,5 mln zł. Z 900 zł na 1100 wzrosło minimalne wynagrodzenie, na podstawie którego ustalane są pensje naszych pracowników, co w skali roku daje ok. 400 tys. zł - wylicza prezes Królak.

Zdaniem szefa MPK nie bez znaczenia jest również zniesienie ulgi od opłat za posiadanie pojazdów niskopodłogowych, z których często korzystają niepełnosprawni. To wydatek ok. 150 tys. zł rocznie. MPK padło również ofiarą nowych stawek za wieczyste użytkowanie gruntów gminnych. Doliczając koszty obsługi kredytów zaciągniętych na zakup nowych autobusów daje to łącznie ok. 400 tys. zł.

- A na dodatek rada miasta obcięła nam dotację z planowanych 16,5 na 15 mln zł. To wszystko spowodowało konieczność szukania nowych rozwiązań - mówi prezes Królak.

MPK liczy, że nowe stawki zaczną obowiązywać od czerwca. Do tego czasu propozycją spółki mają zająć się radni, którzy podejmą ostateczną decyzję. Materiał ma trafić do nich w tym tygodniu.

Propozycję nowej taryfy szefowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego złożyli już w ratuszu. - Poprosiliśmy o przedstawienie dodatkowego, bardziej szczegółowego uzasadnienia wprowadzenia tej taryfy - mówi Tomasz Głażewski, I wiceprezydent miasta.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona