Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Częstochowa: Filozofia a bilety miesięczne

Dorota Steinhagen, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

W ramach sprawiedliwości społecznej władze miasta oraz szefostwo MPK... likwidują bilety miesięczne. To ich właściciele najbardziej odczują podwyżkę cen biletów, którą chce wprowadzić miejski przewoźnik, by pokryć koszty podwyżek płac i wzrost cen benzyny oraz energii.
- To zupełnie nowa filozofia opłat za przejazdy komunikacją publiczną - zgodnie i entuzjastycznie powtarzają wiceprezydent Bogumił Sobuś, naczelnik wydziału komunikacji Ryszard Giełzak i prezes MPK Krzysztof Nabrdalik. - Jak ktoś jeździ mało, zapłaci mniej. Jak ktoś jeździ więcej - zapłaci więcej.

Ogólnie bilety drożeją. Papierowe według projektu uchwały mają kosztować 2,50 zł zamiast 2,20 zł. Tzw. bilety półgodzinne, też papierowe - 3 zł zamiast 2,50 zł. W ramach nowej filozofii wśród posiadaczy biletów elektronicznych będą jednak tacy, którzy zapłacą mniej. Przewoźnik wprowadza bowiem trzy strefy przejazdów i od nich uzależnia opłatę. Strefa nie ma związku z dzielnicą miasta, a z długością pokonanej trasy. Pierwsza to jeden lub dwa przystanki do przejechania. Strefa druga - od trzech do 10 przystanków. Cena rośnie. Strefa trzecia - powyżej 10 przystanków. Opłata najwyższa. Skąd będzie wiadomo, ile przystanków pokonał pasażer? Musi skasować bilet elektroniczny dwa razy, wsiadając i wysiadając. Inaczej czytnik uznał, że przejechał najdłuższy i najdroższy odcinek. Jeśli pasażer skasuje bilet elektroniczny także po 12. czy 15. przystanku, dostanie nagrodę - 10 gr bonifikaty.

Jest i dodatkowe zróżnicowanie jednostkowej ceny za przejazd. Im wyższą kwotę pasażer jednorazowo przeznaczy na doładowanie biletu, tym mniej zapłaci. Ktoś, kto ma do przejechania więcej niż 10 przystanków, a bilet doładował za 20 zł, za jeden kurs zapłaci 2,60 zł. Jeśli doładował bilet za 50 zł, zapłaci 2,50 zł, za 80 zł - 2,40 zł, a za stówę - 2,20 zł.

Jest i kolejna nowinka: tzw. bilet promocyjny. Jeśli ktoś wysiadając z autobusu lub tramwaju, skasuje swój elektroniczny bilet i do nowego miejskiego środka komunikacji wsiądzie nie później niż po upływie 30 minut, za ten drugi przejazd zapłaci tylko pół ceny.

- To się nam podoba - oceniali na spotkaniu komisji infrastruktury częstochowscy radni. - To faktycznie nowa filozofia. I faktycznie sprawiedliwa. Tylko gdzie się podziały bilety miesięczne, zwane też okresowymi? - dopytywali.

Nie ma. Trzydziestodniowy bilet imienny, który kosztuje teraz 81 zł, zniknął. Zniknęły okresowe bilety ulgowe, imienne i na okaziciela. Został tylko trzydziestodniowy elektroniczny bilet na okaziciela. Teraz kosztuje 96 zł. Po podwyżce ma kosztować 160 zł. - Ale to nie jest bilet dla normalnych pasażerów - tłumaczył Nabrdalik. - To bilet dla firm, żeby mogły wysyłać w teren swoich pracowników, dla gońców, listonoszy. Dla tych, którzy jeżdżą dużo i często, bo taką maja pracę.

- Ależ to kant wobec mieszkańców! - denerwował się Jacek Krawczyk z PO. - Jeśli ktoś jeździ do pracy z przesiadką albo dwoma, a po pracy chce jeszcze gdzieś się wybrać, zapłaci dużo więcej niż teraz. To oburzające.

Takich osób, które mogą mocno poczuć nową filozofię MPK, jest około 36 tys.: sześć tys. kupowało dotąd papierowe bilety miesięczne, 30 tys. - okresowe bilety elektroniczne.

W poniedziałek sesja, a na niej uchwała o nowych taryfach. Lub być może tylko jej pierwsze czytanie, bo tak chciałaby komisja infrastruktury. Teraz od radnych zależy, czy bilety okresowe faktycznie znikną.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona