z kraju komunikacja miejska

Niderlandy: Ograniczenia w transporcie

Marcin Stefanowicz,

dodane przez Phobos; zmodyfikowane

W Niderlandach ograniczenia związane z pandemią COVID-19 zostały wprowadzone znacznie później niż w innych krajach, ale póki co wydają się przynosić zamierzony efekt. Na efekty wprowadzonych restrykcji komunikacja publiczna – zarówno kolejowa, jak i miejska – zareagowała z opóźnieniem.

W dniu 16 marca w całym kraju zamknięto placówki oświatowe, większość barów i restauracji, siłownie i inne obiekty uznane za newralgiczne w walce z wirusem. Jeszcze zanim ogłoszono ograniczenia, większość przewoźników w kraju zaczęło stosować te same środki ostrożności, co pozostali przewoźnicy w Europie. W tramwajach i autobusach pierwsze drzwi (które w Niderlandach zazwyczaj są jedynymi, za pomocą których można wsiąść do pojazdu) zostały na stałe zamknięte, a przestrzeń pomiędzy kabiną prowadzącego a pierwszym rzędem siedzeń odgrodzona. Wymiana pasażerów odbywa się za pomocą pozostałych drzwi. W Amsterdamie zamknięto również przedostatnie drzwi, przy których znajduje się stanowisko konduktora. Po tym, jak w 2018 roku zaprzestano sprzedaży biletów za gotówkę, a ich stanowiska przebudowano na półotwarte – ryzyko dla pracowników byłoby zbyt duże. Drzwi te są otwierane wyłącznie, gdy skorzystać z nich musi matka z dzieckiem lub osoba poruszająca się na wózku.

W kraju, którego ponad 50% PKB jest generowana przez sektor usług wiele firm bardzo szybko przestawiło się na pracę zdalną. Już drugi dzień po wprowadzeniu ograniczeń autobusy, tramwaje i metro w Amsterdamie zaliczyło znaczny spadek pasażerów. Podobnie miało to miejsce w pociągach NS. Jednak przez pierwszy tydzień przewoźnicy obserwowali zapełnienie pojazdów i dopiero od 23 marca wprowadzono redukcję częstotliwości.

Koleje Niderlandzkie ograniczyły częstotliwość kursowania do 2 pociągów w obu kierunkach na godzinę z każdej stacji. Choć oczywiście z polskiej perspektywy wydaje się to bardziej utopią niż ograniczeniem, to warto zaznaczyć, że w wielu miejscowościach w kraju pociągi do tej pory kursowały co 15 lub nawet mniej minut. Całkowicie zawieszone zostało również kursowanie pociągów międzynarodowych do Francji, Belgii i Niemiec. Wszyscy pasażerowie są proszeni o niekorzystanie z pozostałych pociągów, ponieważ ich role to w chwili obecnej dowożenie do pracy osób wykonujących zawody kluczowe w walce z pandemią.

Rotterdamski RET również wprowadził ograniczenia 23 marca. Większość linii tramwajowych i autobusowych kursuje co 20 minut, a metro co 15. Przewoźnik informuje również o środkach zapobiegawczych podjętych, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa i apeluje do pasażerów o współpracę w tym zakresie. Prowadzący pojazdy, podobnie jak u większości przewoźników, nie prowadzą sprzedaży biletów.

Amsterdamskie konsorcjum GVB nie odbiega od pozostałych firm i wprowadziło ograniczenia w poniedziałek 23 marca. W odróżnieniu od innych przedsiębiorstw nie podaje konkretnych częstotliwości kursowania, a jedynie ogólną informację o „dostosowaniu rozkładu jazdy do aktualnych potrzeb przewozowych z uwzględnieniem potrzeby izolowania pasażerów”. Zaleca się korzystanie z aplikacji mobilnych do planowania podróży. W praktyce oznacza to rozkład jazdy zbliżony do sobotniego w metrze oraz do niedzielnego w przypadku autobusów oraz tramwajów. Ale na tym nie koniec, bo kolejne zmiany mają być wprowadzone 30 marca. Większość linii autobusowych będzie kursowała co 15 minut, a pozostałe co 30.

Pozostali duzi przewoźnicy również dostosowują rozkłady jazdy. Podobnie jak w każdym innym kraju podyktowane jest to nie tylko celem dostosowania do potoków pasażerskich, ale głównie w celu załagodzenia i ograniczenia skutków zamknięcia placówek oświatowych. Warto jednak zaakcentować, że żaden z przewoźników nie zdecydował się ograniczyć rozkładów jazdy już po pierwszych dniach. Decyzje zostały podjęte po tygodniu obserwacji i wyciągnięciu właściwych wnisków. Możliwe było to wyłącznie dzięki systemowi OV-chipkaart. Elektroniczny bilet, za pomocą którego każdy pasażer ma obowiązek „zameldować się” i „wymeldować się” z każdego pojazdu.

Bez względu na to, czy polskie miasta będą czekały na rozwój sytuacji czy zmiany będą wprowadzać z dnia na dzień – bez systemu, który zlicza pasażerów „przy okazji” wsiadania i wysiadania – każda zmiana będzie mniej lub bardziej nieuzasadniona. Szczecin nagle cofający wprowadzone wcześniej ograniczenia jest tego dobrym przykładem.

brak komentarzy