Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

Szczecin artykuł

Zawodne linie

Tomasz Tokarzewski, Kurier Szczeciński,

dodane przez konjo; zmodyfikowane

Na punktualność szczecińskich tramwajów coraz częściej narzekają pasażerowie. Za najbardziej zawodne uznają linie 3, 6 i 9. I mają rację. Niestety, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się radykalnie poprawić.
- Sprawdziliśmy sygnały przekazane przez Czytelników "Kuriera". Potwierdzają się - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. - Co kilka dni analizujemy przyczyny opóźnień, ale na większość nie mamy wpływu.

Gros szczecińskich tramwajów to wagony "z rodziny" 105N. Konstrukcji nie wyposażono w tzw. piasecznice, które ułatwiają jazdę po śliskich szynach. Wystarczy odrobina wilgoci w powietrzu i nawet niewielkie wzniesienie, by tramwaj miał problemy z ruszeniem z miejsca.

- Na linii 6 ukształtowanie terenu jest takie, że kłopoty występują często - tłumaczy K. Turczyn. - Jeśli motorniczy wozi ze sobą piasek, może wyjść z kabiny i posypać tory. Wtedy łatwiej ruszy, ale także powiększa opóźnienie.

Śliskie szyny i brak piasecznic powodują także opóźnienia na "3". Tu dodatkowo ulice Niemierzyńska i Arkońska są w tak fatalnym stanie, że prędkość trzeba było ograniczyć do 20 km na godzinę. To niszczy silniki tramwajów, które na tej linii psują się częściej niż na innych. Statystyki z ostatnich miesięcy pokazują, że codziennie na "3" przynajmniej jeden tramwaj się psuje.

Linia nr 9. Tam kursują wozy wyposażone w piasecznice. Ale są starsze i wolniejsze. Ich stan techniczny jest taki, że w ciągu dwóch lat prawdopodobnie w ogóle znikną ze Szczecina.

Dane z autokomputerów mówią, że o ile jeszcze w lipcu czy sierpniu punktualność na wspomnianych liniach wynosiła 96-97 procent, o tyle w listopadzie spadła do około 88. To odczuwają pasażerowie marznący na przystankach.

- Pewnym rozwiązaniem mogłoby być skierowanie dodatkowych składów na poszczególne linie. Postąpiliśmy tak na linii 8. Ale to kosztuje dodatkowo 200 tys. zł, których nikt nam nie zwróci - mówi dyr. Turczyn.

Sytuacja poprawi się dopiero wtedy, gdy w mieście znajdą się pieniądze na remonty torowisk, nowy tabor i dodatkowe kursy. Symboliczne korekty w rozkładach jazdy nie mogą być jedynym rozwiązaniem.

źródło: Kurier Szczeciński

17 komentarzy