Szczecin artykuł

Tramwaje na krawędzi

Tomasz Tokarzewski, Kurier Szczeciński,

dodane przez konjo; zmodyfikowane

Stan szczecińskiej komunikacji pozostawia wiele do życzenia. Mszczą się lata zaniedbań, których nie da się nadrobić z dnia na dzień czy w perspektywie kilku miesięcy.
- Powinniśmy inwestować tyle, by wykonać zadania planowane na każdy rok i jednocześnie nadrabiać zaległości - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. - Szansą dla Szczecina był Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego, do którego złożyliśmy dwa wnioski. I jeśli chodzi o transport zbiorowy, praktycznie konkurowaliśmy ze sobą - przyznaje M. Przepiera. - Jeden wniosek dotyczył zakupu nowych autobusów i rozwoju tej sieci, ale nie zyskał akceptacji. Udało się natomiast z zakupem nowych tramwajów i remontem torowisk. Uzyskamy sześć doczep do wagonów, kursujących po mieście od 2001 roku, a remont obejmie... 180 metrów torów w ul. Ku Słońcu. I z tego musimy się cieszyć - przekonuje dyr. Przepiera. - Na więcej na razie nas nie stać.

Zakup tych sześciu wagonów dowodzi, że nawet gdyby miasto nagle znalazło więcej pieniędzy, sytuacja nie poprawiłaby się szybko. Ogłoszony niedawno przetarg przewiduje, że dostawy mogą nastąpić do 2008 roku. Szybciej nowych tramwajów wytworzyć się nie da. Dlatego należy myśleć i o innych rozwiązaniach.

Nowe, używane, modernizowane

- Szansą będą kolejne unijne programy na naprawdę dużą skalę - przekonuje Michał Przepiera. - Jeśli dobrze przygotujemy wnioski, może będą nowe tramwaje, i to niskopodłogowe. Równolegle trzeba myśleć o rozwoju sieci. W ocenie naszego wydziału w pierwszej kolejności należy się starać o budowę trasy tramwajowej w kierunku cmentarza przy ul. Bronowickiej.

Już teraz w przegubowych autobusach panuje tam ścisk. Po otwarciu nekropolii będzie tylko gorzej. Zakorkować się mogą ul. Mieszka I i Europejska. Drugi priorytet dla WGKiOŚ to remont ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej wraz z wydłużeniem istniejącej trasy tramwajowej przynajmniej do al. Wojska Polskiego.

Jednak z programów, o których mowa, będzie można korzystać dopiero w latach 2007-2013. Ale tabor odmłodzić trzeba natychmiast.

- Dlatego jednocześnie prowadzimy modernizacje i rewitalizacje wagonów z rodziny 105N - tłumaczy dyr. Przepiera. - Niektóre jeszcze posłużą, ale modernizacja przegubowych 102Na czy poniemieckich "helmutów" nie opłaca się. Stąd pomysł sprowadzenia używanego taboru.

Po kilkumiesięcznych negocjacjach oraz testach, prowadzonych w drugiej połowie kwietnia, zdecydowano, że mają to być czeskie tatry wycofywane z Berlina. Mają dodatkowy atut: w latach 90. ich gruntowny remont przeprowadził "Siemens". Wagony spodobały się władzom miasta, pracownikom MZK i przede wszystkim pasażerom. Jest szansa, że Szczecin kupi 23 takie pojazdy.

- Robimy wszystko, by tak się stało - zapewnia M. Przepiera. - Projekt uchwały w sprawie korekty budżetu miasta jest już gotowy. Mamy nadzieję, że będzie przyjęta na sesji 15 maja.

Na raty korzystniej

Wagony z Berlina mogłyby kursować po Szczecinie już w trzy miesiące od podpisania umowy, czyli tuż po wakacjach. Pod warunkiem, że uda się pokonać kilka przeszkód. Uchwała w sprawie budżetu to tylko jedna sprawa. Tramwaje mamy spłacać w korzystnych dla nas ratach do 2013 roku, ale zgodnie z przepisami w takim przypadku plan finansowania tej inwestycji musi zaakceptować Regionalna Izba Obrachunkowa.

- Nie mamy jeszcze dokumentu z RIO - przyznaje Andrzej Grabiec, z-ca prezydenta Szczecina. - Nie wiemy nawet, czy otrzymamy go do poniedziałkowej sesji. Ale to nie krzyżuje naszych planów.

Ze strony RIO miasto przeszkód się nie spodziewa. Nie przewiduje ich też, mimo że na zakup nawet używanych tramwajów powinien być ogłoszony przetarg. Można z niego zrezygnować, o ile Prezes Urzędu Zamówień Publicznych zgodzi się na tzw. zakup z wolnej ręki. Takiej zgody też jeszcze brak.

- To nie problem - uspokaja A. Grabiec. - Znowelizowana ustawa o zamówieniach publicznych czeka na podpis prezydenta Kaczyńskiego, a potem zacznie obowiązywać w ciągu 14 dni. Nowa wersja przewiduje, że to zamawiający, czyli w tym przypadku miasto, decyduje o przetargu, konkursie ofert czy zakupie z wolnej ręki. Do UZP należy wysłać tylko odpowiednią informację.

Te korzystne dla miasta okoliczności mogą się opóźnić bądź nie wystąpić. Lepiej nie myśleć, co by się stało, gdyby się pojawiły nieprzewidziane przeszkody. Wtedy zamiast solidnych wagonów będziemy mieć głośne i niewygodne polskie "przeguby", które wkrótce obchodzić będą 35-lecie "pobytu" w Szczecinie.

- Jeśli nie uda nam się teraz kupić wagonów upatrzonych w Berlinie, poszukamy innych form finansowania. Jeśli na "nasze" tatry wcześniej znajdzie się inny kupiec, poszukamy kolejnych wagonów. Musimy wymienić sporą część taboru. Alternatywą jest zamknięcie kilku tramwajowych linii - przekonuje dyr. Przepiera.

źródło: Kurier Szczeciński

50 komentarzy