z kraju artykuł

GOP: Autobusy są nasze!

Maria Klimczyk, Dziennik Zachodni,

dodane przez MQ

31 maja, środa, godzina 11.00, dworzec PKM. Ogromny tłum przed dyspozytornią. To konduktorzy Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. Środa była ostatnim dniem ich pracy w ramach pilotażu. I choć wszyscy dostali wypowiedzenia, to nikt nie jest smutny ani wkurzony. Wręcz przeciwnie. Cieszą się. - Przecież mamy pracę - krzyczą. - Do PUP-u nie pójdziemy.
Od wczoraj pilotażu już nie ma. To program dla bezrobotnych bytomian, który powstał w czerwcu dwa lata temu. Wspólne "dzieło" Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach, Powiatowego Urzędu Pracy w Bytomiu, Komunalnego Związku Komunikacyjnego GOP oraz PKM Bytom SA. Zapewniał pracę 283 osobom, wcześniej bezrobotnym. Byli konduktorami na wszystkich liniach obsługiwanych przez bytomski PKM, kontrolerami ruchu lub pracowali w służbach pomocniczych. Ich praca przyniosła efekty, o których autorzy pilotażu, nie pomyśleli: duże zyski. Bo konduktorzy, będąc też kontrolerami, nie popuścili gapowiczom. W sprawie rozsądnego podziału tych zysków bytomski PKM i katowicki KZK GOP nie potrafili się dogadać. A chodziło o przedłużenie pilotażu. W tle byli ludzie. Konduktorzy i ich rodziny. Bo w PKM pracują małżeństwa. Matki i córki, synowie. Całe rodziny. Ale pilotaż się skończył.

Od wczoraj konduktorzy pracują w PKM, ale na normalnych umowach o pracę. I choć są uśmiechnięci, to nie kryją obaw. No bo co będzie, jeśli do autobusu wejdzie kontroler KZK GOP? - Najpierw musi u mnie kupić bilet. jeśli kupił go w kiosku, to musi go skasować. U mnie albo w kasowniku. Będziemy tego pilnować - tłumaczy Czesław Brzozowski.

Piotr Heine, prezes bytomskiego PKM, też przyszedł w środę na dworzec. Odpowiadał na wszystkie pytania konduktorów. - Jeśli kontroler KZK chce dać mandat pasażerowi za to, że ma bilet z bileterki, a nie z kiosku, konduktor ma do tego nie dopuścić - tłumaczy Heine. - Jeśli dojdzie do rękoczynów, to nie z naszej winy. KZK tu nie rządzi. Pokażemy, że to my mamy rację - dodaje Heine.

Prezes tłumaczy i inne ważne rzeczy. Zaprzecza temu, co mówi KZK GOP: że od czwartku konduktorzy PKM są samozwańczy, a ich bilety nieważne. - To nieprawda, że od czwartku konduktorzy pracują nielegalnie, a bilety które sprzedają są nieważne - zapewnia. - Nie ma samozwańczych konduktorów. Wszyscy są zatrudnieni legalnie na podstawie umów o pracę. Mają prawo i obowiązek wykonywać swoją pracę.

Od wczoraj w PKM obowiązują nowe identyfikatory dla konduktorów/kontrolerów. - Każdy nasz konduktor musi go mieć. Ci z innymi to przebierańcy - twierdzi Heine. I dodaje: - To nie my, ale KZK ma problemy. To nie KZK jest przewoźnikiem ale PKM. A wy odpowiadacie za autobusy i nie możecie nikomu dać się zastraszyć - uspokajał swoich pracowników.

Na umowę o pracę PKM zatrudni prawie wszystkich "pilotażowych" pracowników. - Właśnie kończymy podpisywać umowy, myślę, że będzie to około 280 osób - mówi Heine.

Czy ta praca jest pewna? - Oczywiście, że jest pewna praca. Jeżeli znowu trzeba będzie jej bronić, wrócimy do KZK i pana wojewody. Teraz pracę zapewniają nam PKM i miasto. Wiemy, że decyzje w tej sprawie zapadną 20 czerwca na sesji Rady Miejskiej - mówi Laura Klekocka, konduktorka i szefowa Związku Zawodowego Konduktorów PKM, który powstał kilka miesięcy temu po to, żeby bronić miejsc pracy.

Konduktorzy bronili swoich miejsc pracy z niezwykłym samozaparciem. Strajki, pikiety, głodówki przerywały normalną pracę i rodzinne życie. Dziewięć dni głodował Mirosław Andrzejewski. - Dwa razy głodowałem. W zeszłym roku i teraz też. Bo chciałem pracować. Jestem sam, więc walczę o swoje życie - mówi Andrzejewski.

Wiadomo już, że gmina Bytom wystąpi z KZK GOP. Uchwałę w tej sprawie radni mają przyjąć w czerwcu, ale organizatorem komunikacji w naszym mieście do końca roku nadal będzie KZK GOP. Jakie mogą być tego konsekwencje, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że władze zastanawiają się nad przejęciem tego zadania bezpośrednio przez gminę od przyszłego roku.

źródło: Dziennik Zachodni

brak komentarzy