z kraju artykuł

Bydgoszcz: Linie tramwajowe w Bydgoszczy przynoszą straty

Krzysztof Aładowicz, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Albo miasto postawi na rozwój sieci tramwajowej, albo trzeba ten środek transportu zlikwidować - twierdzi Marek Kowalczyk, nowy dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. I zapowiada debatę na temat przyszłości tramwajów w Bydgoszczy.
Kowalczyk rozpoczął urzędowanie z początkiem czerwca. Przeprowadził pierwsze spotkania ze swoimi podwładnymi. Zna niemal wszystkich, bo już raz zajmował to stanowisko. W 2001 roku odwołał go ówczesny prezydent Roman Jasiakiewicz.

Nowy "stary" dyrektor postawił sobie pierwsze zadanie - chciałby namówić władze miasta do postawienia na tramwaje. - Jestem fanem tego środka transportu, ale utrzymywanie go w obecnej postaci nie ma najmniejszego sensu ekonomicznego. Dlatego albo miasto postawi na rozwój sieci tramwajowej, albo niech całkowicie ją zlikwiduje - mówi Kowalczyk.

Dlaczego tak stawia sprawę? - Bo obecna sieć jest zupełnie niefunkcjonalna. Jedyną linią, która nie przynosi strat, jest "ósemka" łącząca Wilczak z Kapuściskami. Do pozostałych trzeba dopłacać mnóstwo pieniędzy. Ludzie odchodzą od tramwajów, bo te nie dojeżdżają do największych osiedli. Żeby gdzieś się nimi dostać, wcześniej albo później trzeba się przesiąść do autobusu - przekonuje. - Jeśli natomiast ktoś zdecyduje, że nie warto wydawać pieniędzy na rozwój sieci tramwajowej, to lepiej ją zamknąć. Szkoda pieniędzy, żeby do tego dopłacać.

Jego zdaniem ratusz powinien postawić na tramwaj, bo jest to lepszy, bardziej regularny, szybszy środek transportu. Zgodnie z przyjętym przez radę miasta Zintegrowanym Planem Rozwoju Transportu Publicznego do 2013 roku w Bydgoszczy powinny powstać trzy linie tramwajowe: łącząca Zbożowy Rynek z rondem Kujawskim, do dworca PKP i do Fordonu. Do tej ostatniej propozycji nie jest jednak przekonany prezydent Konstanty Dombrowicz. Wielokrotnie przekonywał, że lepiej i taniej jest wybudować nową drogę, bo inwestycja w linię tramwajową nigdy się nie zwróci.

Ale już zastępca prezydenta Lidia Wilniewczyc przypomina, że budowa linii do tej największej bydgoskiej dzielnicy jest zapisana w planach rozwoju miasta: - Oczywiście, że większa gęstość sieci spowoduje przypływ pasażerów i utrzymanie linii będzie bardziej opłacalne - przyznaje. - Twierdzenie, że trzeba coś likwidować, w mojej opinii jest grubo przesadzone.

Szef drogowców chce przekonać do swojej wizji mieszkańców i polityków. - Jest wiele sposobów, by namówić bydgoszczan do korzystania z tramwajów. Gdyby na przykład bilety na nie były tańsze niż autobusowe, jeździłyby często, nie stały w korkach - jest spora szansa, że ludzie się do nich przesiądą nawet z samochodów - twierdzi.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy