z kraju artykuł

GOP: Panie zapraszamy za kółko

Jacek Madeja, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Kobiety za kierownicą autobusów to sposób na rezygnujących z pracy mężczyzn. - Są mniej konfliktowe, kulturalniejsze i tak łatwo nie wyjadą za granicę - argumentuje Henryk Szary, prezes gliwickiego PKM-u.
- Od dłuższego czasu obserwowałem, jak nasi kierowcy zwalniają się i wyjeżdżają do pracy za granicę. Coś trzeba było z tym zrobić. Za kilka lat zostalibyśmy sami z autobusami - mówi prezes Szary.

Według obliczeń PKM-u w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy z przedsiębiorstwa zwolniło się aż 27 na 330 kierowców. Większość z nich nadal prowadzi autobusy. Tyle że w Anglii i Irlandii, za o wiele większe pieniądze.

Prezes Szary wpadł na pomysł, żeby na kierowców przeszkolić kobiety. - Są bardziej przywiązane do miejsca zamieszkania i tak szybko mi nie uciekną - twierdzi.

PKM porozumiał się z urzędem pracy, który zaczął rekrutować bezrobotnych z Gliwic na specjalny kurs. - Problem mieliśmy z ogłoszeniem o naborze tylko dla kobiet. Ktoś mógł nas przecież oskarżyć o dyskryminację mężczyzn - śmieje się Szary.

Znaleziono salomonowe rozwiązanie. - Obok ogłoszenia PKM-u wywiesiliśmy takie same z PKS-u oferujące pracę dla mężczyzn. W ten sposób wilk był syty i owca cała - mówi Irena Matusiak z Powiatowego Urzędu Pracy w Gliwicach.

Nabór rozpoczął się pod koniec maja. Szukano kobiet z wykształceniem ponadpodstawowym, prawem jazdy kategorii B i w wieku od 21 do 45 lat. Wystarczyły dwa tygodnie, żeby znaleźć 10 pań, które chciały prowadzić autobus.

- Zawsze lubiłam jeździć, choć trzeba przyznać, że autobus to coś całkiem innego niż osobówka. Nie te gabaryty, ale chyba już radzimy sobie całkiem nieźle - śmieje się Bogusława Gołecka, która wraz z pozostałą dziewiątką ukończyła już miesięczny kurs na autobusowe prawo jazdy.

Panie przyznają, że zawód kierowcy autobusu to dla kobiety wciąż wielkie wyzwanie. - Dalej jest postrzegany jako typowo męskie zajęcie. Wcześniej byłam referentem i kierownikiem kasy spółdzielczej, więc to dla mnie prawdziwa rewolucja. Liczę, że szybko się przyzwyczaję i uda mi się wytrwać w tym fachu przez lata. Za granicę się nie wybieram - zapewnia Gołecka.

Prezes Szary nie ukrywa, że duży wpływ na decyzję o zatrudnieniu kobiet miała Maria Śmigiel. To jedyna kobieta w męskim gronie kierowców gliwickiego PKM-u. W szoferce autobusu zasiada już od pięciu lat, w PKM-ie pracuje od czterech.

- To wzorowy kierowca - chwali panią Marię prezes. - Nigdy nie było z nią żadnych kłopotów. Musieliśmy tylko uszyć jej specjalną spódnicę ze znaczkiem naszej firmy, bo już na początku uparła się, że w spodniach nie pojedzie. Ale dzięki temu teraz nie będziemy mieli już problemu ze strojami dla nowo zatrudnionych pań - żartuje.

Jak opowiada Śmigiel, koledzy z pracy przyzwyczaili się do kobiety za kółkiem. - Nigdy nie słyszałam złego słowa - mówi. Również pasażerowie nie mają nic przeciwko kobiecie kierowcy. - Tylko raz, podczas jednego z pierwszych kursów, do autobusu wsiadła ponadosiemdziesięcioletnia staruszka i od razu podeszła do szoferki. Kiedy dowiedziała się, że to ja będę prowadzić, machnęła ręką i bez słowa wysiadła - wspomina Śmigiel.

Aby zasiąść za kierownicą autobusu, kobiety muszą jeszcze w przyszłym tygodniu zdać egzamin na prawo jazdy kategorii D. W gliwickim PKM-ie już zastanawiają się nad zatrudnieniem następnych pań. W najbliższym czasie prezes Szary zamierza zwrócić się do urzędu pracy z prośbą o rozpoczęcie kolejnego szkolenia.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy