z kraju artykuł

Częstochowa: Rewolucja na przystankach

Tomasz Haładyj, Gazeta Wyborcza,

dodane przez X; zmodyfikowane

MPK szykuje wielką operację: zmieni nazwy większości z tysiąca swoich przystanków. - Głupio byłoby, gdyby lektor, którego pasażerowie niebawem usłyszą w autobusach, zapowiadał: "przystanek Kilińskiego - redakcje", skoro od lat ich tam nie ma - tłumaczy przewoźnik.
Takich nazewniczych kwiatków jest więcej. Mamy wciąż przystanek "Szajnowicza-Iwanowa - ZUS", choć instytucja wyprowadziła się na ul. Dąbrowskiego. "Mirowska - kolejka" stanowi pamiątkę po zdemontowanej z 10 lat temu kolejce linowej, zaś "Grabówka - CPN" wspomina nieistniejącą markę stacji paliw.

Impulsem do uporządkowania nazewnictwa stała się decyzja o wprowadzeniu biletu elektronicznego, powiązanego z nowoczesnym systemem informacji: wizyjnej (wyświetlacze w autobusach i tramwajach) oraz głosowej (lektor). Obecne nazwy są za długie - lektor wygłaszałby skomplikowane monologi. Zdarzają się niezrozumiałe: konia z rzędem temu, kto wie, co oznacza skrót w nazwie "Jesienna PK". Wytłumaczymy więc: chodzi o punkt kontrolny, który się tam znajduje. Nazwy wymyślano pierwotnie na potrzeby pracowników MPK piszących rozkłady, a dopiero potem - w niezmienionej formie - ujrzały światło dzienne.

W dobie internetu nazwa przystanku to dla pasażerów informacja strategiczna, gdy chcą wyszukać godzinę odjazdu lub przesiadki. I tu mamy kolejną pułapkę: zdarza się, że przystanki w obrębie jednego skrzyżowania mają różne nazwy. Gdy chcemy np. ustalić godzinę odjazdu na Parkitkę z pl. Biegańskiego, to znajdziemy tylko rozkład linii 27 - bo dla autobusów 28 i 32 musimy szukać pod "Kilińskiego - Orbis". A przecież przystanki linii 27 oraz 28 i 32 dzieli 30 metrów!

W ujednolicaniu nazw w obrębie węzła zabrakło jednak - przynajmniej na etapie oglądanego przez "Gazetę" projektu - konsekwencji: przystanek na wychodzącej z pl. Biegańskiego ul. Nowowiejskiego ma się nazywać "Szymanowskiego".

Paweł Wikliński, szef działu organizacji ruchu MPK, zaznacza, że dyskusje jeszcze trwają. Opisuje zasady, jakimi kierowano się, nazywając przystanki na nowo. - Po pierwsze, od obiektów użyteczności publicznej.

Będą więc "Pałac Ślubów" i "Estakada" oraz "Jasna Góra", której dotąd na liście MPK nie było, choć przystanki linii 11 i 18 znajdują się przy wejściu do klasztoru. A jeśli nie ma w pobliżu żadnego znaczącego obiektu, to nazwę weźmiemy od poprzecznej ulicy - mówi Wikliński.

Co w przypadku, gdy nic szczególnego koło przystanku nie stoi, a ulicy poprzecznej nie ma? Skończy się stosowane teraz dodawanie do nazwy ulicy numeru najbliższego domu, np. "Bursztynowa nr d. 40". Teraz będzie to po prostu nazwa ulicy, a jeśli są na niej kolejne przystanki, to opatrzone zostaną rzymskimi cyframi: "Bursztynowa I", "Bursztynowa II" itd.

Nazwy przystanków wymalowane zostaną na specjalnych tabliczkach, instalowanych tuż pod znakiem "przystanek". - Dzięki temu pasażerowie łatwiej zorientują się, gdzie są i pod jaką nazwą szukać potem rozkładu w internecie - mówi Wikliński.

Z niektórymi nazwami jest jednak kłopot, jak choćby z przystankami w Alejach. MPK chciałoby zachować stosowany przez mieszkańców zwyczaj numerowania części reprezentacyjnej arterii, ale powstaje pytanie jak: "II Aleja Najświętszej Maryi Panny" czy "Aleja Najświętszej Maryi Panny II"? Tego jeszcze nie rozstrzygnięto.

Operację zmiany nazw przystanków - a jest ich 550 w mieście i 350 w okolicy - MPK chce przeprowadzić jednorazowo, w połowie przyszłego roku, wraz z wprowadzeniem systemu zapowiadania przystanków w autobusach i tramwajach. - Zastanawiamy się też nad lektorem - mówi Wikliński. - Może zaangażujemy aktora lub aktorkę? Jeśli już, to miejscowego, bo gdyby trzeba było za jakiś czas dograć jakiś przystanek, byłby na miejscu.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy