z kraju artykuł

Kraków: Będzie konkurencja dla krakowskiego MPK

Bartosz Piłat, Gazeta Wyborcza,

dodane przez X; zmodyfikowane

Choć w nowym roku nie wzrosną w Krakowie ceny biletów komunikacji miejskiej, jest prawie pewne, że pojawi się nowy przewoźnik i wzrośnie liczba połączeń.
Decyzję o tym, by w przyszłym roku nie zmieniać cen biletów za przejazdy autobusowe i tramwajowe, magistrat podjął, analizując zachowanie krakowian po poprzednich dwóch podwyżkach.

- Podwyżka byłaby uzasadniona, gdyby poszedł za nią wzrost dochodów ze sprzedaży biletów. Poprzednio jednak było odwrotnie, czyli odnotowaliśmy spadek wpływów - tłumaczy powołany niedawno na wiceprezydenta miasta prof. Wiesław Starowicz. - Teraz sytuacja się ustabilizowała i według naszych szacunków w przyszłym roku do budżetu wpłynie więcej pieniędzy z biletów nawet bez podwyżki.

Decyzję o utrzymaniu obecnych cen biletów podjęto mimo podpisania z MPK nowej umowy, podnoszącej stawki za przejechany przez przewoźnika kilometr - z 5 do 5,5 zł. - Jesteśmy po prostu pewni, że poradzimy sobie z wyrównaniem różnicy między dochodami z biletów a kosztami przewożenia - uzasadnia Starowicz. Jak tłumaczy, miasto zgodziło się na wyższą stawkę, bo MPK spłaca kredyt, który wzięło na zakup nowych "bombardierów".

Wjedzie konkurencja

- Rewolucyjnego wzrostu liczby połączeń nie będzie. Raczej zmiany w już istniejących rozkładach - uprzedza wiceprezydent.

Dodatkowych połączeń można się spodziewać dzięki planowanemu na pierwsze półrocze przyszłego roku wprowadzeniu do Krakowa nowego przewoźnika. Z myślą o nim bowiem powstać powinny nowe linie komunikacyjne.

- Początkowo udział tej firmy w całości przewozów nie będzie wielki, wyniesie ok. pięć procent - uprzedza Starowicz. - Czas jednak najwyższy, by wzorem innych miast wprowadzić na rynek konkurencję, bo to sprzyja obniżaniu kosztów - twierdzi.

Pojazdy krakowskiego MPK przejeżdżają w ciągu roku 30 mln km. Konkurencyjna firma ma szanse dostać zamówienie na 1,5-2 mln km. - Tylko na tyle na razie nas stać - zdradza wiceprezydent Tadeusz Trzmiel. - Konkurencja będzie za to na pewno tańsza niż MPK. W tym roku sondowałem rynek i zgłosiło się czterech chętnych przewoźników. Każdy był tańszy, ale jakie są prawdziwe ceny, dowiemy się przy przetargu - podsumowuje.

W Warszawie taka konkurencyjna wobec miejskiego przewoźnika firma obsługuje już 15 proc. linii autobusowych. To i tak jeszcze nic w porównaniu z Gdynią, gdzie udział nowych przewoźników sięga jednej trzeciej. Mieszkańcy nie muszą zwracać uwagi na to, czyim autobusem jadą, bo we wszystkich obowiązują te same bilety.

Aby wprowadzenie nowej firmy na rynek komunikacyjny się powiodło, krakowski magistrat chce początkowo zakazać MPK startu w przetargu na obsługę nowych linii. - MPK nie będzie poszkodowane, bo miasto zagwarantowało przedsiębiorstwu zawarcie umów na kilka lat - broni pomysłu prof. Starowicz. Kiedy konkurencja zagości u nas na dobre, zakaz przestanie MPK obowiązywać.

Doktoranci mają szansę

Dodatkowym obciążeniem dla miejskiego budżetu mogą się stać... doktoranci krakowskich uczelni. Na razie, w przeciwieństwie do studentów, nie przysługuje im zniżka na bilety. Profesor Starowicz zapowiada jednak, że już dziś zaproponuje prezydentowi, by przekonał radnych do przegłosowania korzystnej dla młodych naukowców uchwały.

- Moja propozycja może zostać odrzucona przez prezydenta, może też nie spodobać się radnym, ale spróbuję wprowadzić ją w życie, bo uważam, że warto inwestować w młodych zdolnych ludzi - zapewnia wiceprezydent Starowicz.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy