Szczecin artykuł

Starym tramwajem prosto do muzeum

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Chcę, żeby większość eksponatów można było dotknąć, wsiąść do starego samochodu, w starym wozie strażackim uruchomić syrenę, zakręcić korbą magla itp. Po prostu zasmakować trochę starych czasów za pomocą tych starych przedmiotów - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki".
Andrzej Krasnicki jr: Muzeum Techniki i Komunikacji na Niebuszewie formalnie działa od 1 stycznia, ale o zwiedzaniu nie ma mowy. Dlaczego?

Stanisław Horoszko: - Zajezdnia wymaga remontu. W obecnym stanie nie nadaje się do wystawiania eksponatów. Te wielkie pomieszczenia muszą być ogrzewane. Wymagają tego niektóre eksponaty, np. odnaleziony na Pogodnie stary drewniany magiel. W warunkach, które obecnie panują w zajezdni, byłby po prostu narażony na zniszczenie. Tramwajom też by lepiej zrobiło, gdyby stały w zamkniętych i ciepłych pomieszczeniach.

Kiedy może ruszyć remont?

- Jego koszty to około 12 mln zł. Miasto jest w stanie wyłożyć tylko 15 proc. tej kwoty. O resztę ubiegamy się w tzw. funduszu norweskim. Norwegia, jako stowarzyszona z Unią, pomaga w rozwoju najbiedniejszym krajom. O tym, czy dostaniemy dofinansowanie, dowiemy się w sierpniu lub wrześniu. Jeśli decyzja będzie pozytywna, będziemy mogli rozpocząć remont. Na jego przeprowadzenie i przygotowanie pierwszych wystaw potrzebujemy około dwóch lat. Zwiedzający mogliby więc wejść do muzeum na początku 2009 r.

Zajezdnia mocno się zmieni?

- Nie może, bo to obiekt zabytkowy. Będzie jedynie wewnątrz dostosowany do nowej roli. Z zewnątrz najpoważniejszą zmianą będą drzwi, które zasłonią wjazd do hali. Nie możemy robić muzeum w otwartym hangarze. Ale to nie jest też jakieś istotne naruszenie pierwotnego stanu, bo drzwi kiedyś w tej zajezdni były. Zostały nawet zawiasy.

A co zobaczymy w środku oprócz dobrze już znanych starych tramwajów. Mamy jeszcze jakieś perełki?

- Perełki są, chociaż na razie są to jeszcze perełki potencjalne.

Dlaczego?

- Należą do osób prywatnych. Nie wykluczają one powierzenia nam tych eksponatów jako depozytów, ale dopóki muzeum nie jest wyremontowane, trudno rozmawiać o konkretach.

A co to za eksponaty?

- Tego nie mogę powiedzieć, przynajmniej na razie. Osoby, które są właścicielami tych obiektów, nie chcą rozgłosu. Ale dobrym przykładem jest drewniany, przedwojenny magiel odnaleziony w piwnicy domu na Pogodnie. Właściciel uznał, że nie jest mu potrzebny. Znaleźli się miłośnicy Szczecina, którzy się o tym dowiedzieli i dzięki temu magiel stoi już w naszym magazynie i czeka na ekspozycję.

Co by Pan jeszcze chciał w muzeum umieścić?

- Straż pożarna ma bardzo ciekawy sprzęt, który niekoniecznie musi już stać w remizach. To na przykład samochody z lat 60. Szkoda, żeby w końcu trafiły na złom. Na pewno byłoby to też dobre miejsce na eksponowanie legendarnych junaków, które teraz znajdują się w fabryce Polmo.

A słynna swego czasu wieża czołgu Pantera odnaleziona kilka lat temu koło Dziewoklicza? Wie Pan, co się z nią dzieje?

- Wieża ma się dobrze, została zakonserwowana i odnowiona przez najlepszych specjalistów, czyli żołnierzy, którzy na co dzień zajmują się remontem ciężkich pojazdów wojskowych. Stoi teraz w jednej z jednostek wojskowych w naszym regionie. Z pewnością trafi do muzeum techniki. Tak jak i inne militaria. Są ich miłośnicy, którzy chcą pomóc zrobić taką ekspozycję. Militaria to przecież też technika.

W muzeach zawsze są tabliczki "nie dotykać eksponatów". A tu będzie bardzo korcić, żeby dotknąć, wsiąść, zakręcić kierownicą.

- To muzeum na pewno będzie pozwalało na więcej niż inne muzea. Chcę żeby większość eksponatów można było dotknąć, wsiąść do starego samochodu, w starym wozie strażackim uruchomić syrenę, zakręcić korbą magla itp. Po prostu zasmakować trochę starych czasów za pomocą tych starych przedmiotów. Myślę też o wystawie interaktywnej na wzór wystawy "Eureka" poświęconej zjawiskom fizycznym, która cieszyła się wielką popularnością. Prof. Stelmach z Uniwersytetu Szczecińskiego, który ją przygotował, jest gotów nam pomóc.

Będą jakieś ograniczenia, jeśli chodzi o dobór eksponatów? Takie, że na przykład muszą być związane ze Szczecinem lub regionem?

- Muzeum ma chronić i pokazywać przeszłość regionu, ale muzeum techniki może też pokazywać przy okazji ogólny postęp techniczny. Takie połączenie tylko muzeum uatrakcyjni.

Muzeum Techniki i Komunikacji to tylko część nazwy. Co kryje się za jej końcówką - Zajezdnia Sztuki?

- Tuż obok zajezdni, od strony zaplecza znajduje się siedziba Stowarzyszenia Officyna, które od lat prowadzi na Niebuszewie działalność kulturalną. Officyna zostanie włączona do muzeum. Zyska dzięki temu znacznie większe możliwości. Docelowo, już po remoncie zajezdni, oba miejsca: zajezdnia i siedziba Officyny, zostaną połączone. Powstanie w ten sposób duży kompleks muzealno-kulturalny. Poza tym wykorzystana zostanie też kamienica stojąca przy zajezdni. Tu swoje siedziby będą miały organizacje pozarządowe, np. Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej, które aktywnie włączyło się w tworzenie muzeum i będzie z muzeum współpracować.

Byłoby efektowne i atrakcyjne, gdyby do muzeum turystów przywoził stary tramwaj. To możliwe?

- Oczywiście. MZK jest gotowe utrzymać stare pojazdy w sprawności technicznej. Możemy zrobić na przykład tak, że zabytkowy tramwaj ruszałby z bocznego toru spod dworca głównego i zabierając turystów wsiadających także w centrum, wjeżdżałby do samej zajezdni. Tory są zachowane, trakcja też, szkoda by było, gdybyśmy takiej możliwości nie wykorzystali.

* * *

Jeśli ktoś ma w domu, piwnicy albo garażu coś, co może mieć wartość muzealną, a jest związane z techniką, może przekazać ów eksponat w depozyt. Z muzeum techniki można kontaktować się na razie poprzez Muzeum Narodowe w Szczecinie. Można też w tej sprawie zadzwonić do naszej redakcji (tel. 091 481 83 18) lub wysłać e-mail na adres: andrzej.krasnicki@szczecin.agora.pl.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy