Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

Szczecin artykuł

Strajk to koniec MZK?

Tomasz Tokarzewski, Kurier Szczeciński,

dodane przez djdark

Nie zabraknie pracy dla motorniczych, którzy nie chcą strajku. Nawet, jeśli ustąpią pod presją. Taką deklarację złożyły wczoraj władze Szczecina na specjalnie zwołanej konferencji. MZK przestanie istnieć po tygodniu protestu, bo zabraknie pieniędzy na bieżące rachunki i wypłaty.
- Jestem w niezręcznej sytuacji, bo podobnie jak MZK reprezentuję zakład budżetowy. Ale w przypadku strajku, muszę zapomnieć o sympatiach i będę nakładał kary za niewykonane przewozy - mówił Paweł Tarczyński, dyr. Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. - Każdy dzień przestoju to 160 tys. zł, których nie przelewamy do MZK. Do tego dochodzą kary umowne i koszt komunikacji zastępczej.

I ewentualne roszczenia pasażerów, którzy korzystają z taksówek. Rachunki zapłaci MZK, bo coraz więcej motorniczych nie przychodzi do pracy.

- Szefem firmy zostałem 23 października - mówi Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. - Po miesiącu usłyszałem żądania płacowe, krótko potem związki zawodowe poinformowały o sporze zbiorowym. Nie miałem szans na wdrożenie zmian i przedstawienie swoich propozycji.

Rozmowy zerwano w poniedziałek. Mimo że każda ze stron nieco ustąpiła, do porozumienia nie doszło. Związkowcy milczą, przestali odbierać telefony.

- Żądania strony związkowej można zrealizować - mówi Stanisław Lipiński, skarbnik miasta. - Pod warunkiem, że ktoś wskaże, z której inwestycji w mieście można zrezygnować, ile zabrać z oświaty, ochrony zdrowia. Innej możliwości nie widzę.

Żądania związkowców, którzy - oprócz podwyżek zaproponowanych przez miasto - chcą jeszcze po 100 zł netto dla każdego pracownika od czerwca (niezależnie od zaangażowania w pracę), z budżetu miasta pochłonęłyby tylko w tym roku 1,3 mln zł. W przyszłym już 2,2 mln zł.

- Mamy archaiczny układ zbiorowy - nie ukrywa dyr. Wawrzyniak. - Premiuje osoby z dłuższym stażem pracy, które otrzymują dodatki funkcyjne, stażowe i premie jubileuszowe. A młody motorniczy nie może dobrze zarabiać, nie pozwolą na to związki zawodowe. Odprawy emerytalne w tym roku pozwoliłyby na zatrudnienie 15 motorniczych, ale tego także nie mogę zrobić.

Reforma w tramwajach zacznie się dopiero wtedy, gdy dojdzie do strajku. W okresie przejściowym na liniach zastępczych kursować będą autobusy, za które miasto zapłaci z puli przeznaczonej m.in. na podwyżki w MZK. Spółkę, która przejmie przewozy tramwajowe można powołać z dnia na dzień. Pracę w niej znajdzie każdy, kto chce pracować. Zatrudni jednak mniej osób, więc środki na podwyżki szybko się znajdą. Na razie motorniczowie uciekają na urlopy i zwolnienia. Z tego m.in. tytułu w kasie MZK w ub.r. zabrakło 6,8 mln zł. Płacą za to wszyscy szczecinianie, nawet jeśli z tramwajów nie korzystają. A średnia płaca w firmie, ze względu na dodatki i przywileje, to ponad 3,4 tys. zł. Dla motorniczych w tym roku ma wzrosnąć o 8 proc.

źródło: Kurier Szczeciński

20 komentarzy