Forum

Strażnicy miejscy kontrolują autobusy i tramwaje. Mandaty za niezasłonięte usta i nos

Nie pomogły apele, komunikaty podawane przez głośniki w radiowozach przez straż miejską. Przyszedł czas na rozliczanie pasażerów, którzy w komunikacji miejskiej nie zasłaniają ust i nosa.

Odstraszajmy dalej pasażerów od KM, bo za wolno spada ilość pasażerów. Normalnie jak na PKP - wygaszamy popyt.
1
t105n napisał(a):
Odstraszajmy dalej pasażerów od KM, bo za wolno spada ilość pasażerów. Normalnie jak na PKP - wygaszamy popyt.

Jak się przeniosą na Centralny to już nic ich nie odstraszy.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
6
bartez napisał(a):
Jak się przeniosą na Centralny to już nic ich nie odstraszy.

Serio? Jeśli tak, to uprawiasz tutaj żenującą demagogię. A jeśli to miał być żart, to niezbyt śmieszny.
t105n napisał(a):
Odstraszajmy dalej pasażerów od KM, bo za wolno spada ilość pasażerów. Normalnie jak na PKP - wygaszamy popyt.

Życzę zdrowia i szczęścia, żebyś nie trafił w pojeździe KM na osobę bezobjawowo zarażoną. I przestań pisać podobne bzdury.
9
Fryga napisał(a):
Życzę zdrowia i szczęścia, żebyś nie trafił w pojeździe KM na osobę bezobjawowo zarażoną. I przestań pisać podobne bzdury.

Jeśli bym się bał spotkać taką osobę, to nie wychodziłbym z domu.
2
t105n napisał(a):
Jeśli bym się bał spotkać taką osobę, to nie wychodziłbym z domu.

Co innego spotkać taką osobą w otwartej przestrzeni, a co innego np w autobusie czy sklepie.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
2
bartez napisał(a):
Co innego spotkać taką osobą w otwartej przestrzeni, a co innego np w autobusie czy sklepie.

Źle napisałem. Gdybym się bał takich osób, to nie wsiadałbym do pojazdów KM, nie wchodził do zamkniętych przestrzeni itp.
2
t105n napisał(a):
Gdybym się bał takich osób, to nie wsiadałbym do pojazdów KM, nie wchodził do zamkniętych przestrzeni itp.

Myślisz tylko o sobie. Są ludzie, którzy są w grupie większego ryzyka, a korzystają z KM. I dla nich jest to większa ochrona.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
8
bartez napisał(a):
Myślisz tylko o sobie. Są ludzie, którzy są w grupie większego ryzyka, a korzystają z KM. I dla nich jest to większa ochrona.

Po prostu myślę logicznie. Muszę nosić zakichaną maskę, mimo że jestem całkiem zdrowy (sprawdziłem), bo politycy popadli w paranoję (alergie czy astma nie są zaraźliwe). Ale jeśli mam grypę czy podobną paskudną chorobę i zarażam bardzo efektywnie, mogę normalnie podróżować KM bez żadnych obostrzeń.
Drażni mnie ten absurd. To tak jakby straż miejska w zimie kontrolowała czy nosisz czapkę i rękawiczki.
1
t105n napisał(a):
Muszę nosić zakichaną maskę, mimo że jestem całkiem zdrowy (sprawdziłem), bo politycy popadli w paranoję (alergie czy astma nie są zaraźliwe)

Dzisiaj jesteś zdrowy, a jutro możesz mieć kontakt z kimś chorym i możesz być bezobjawowym i zarażać nieświadomie innych.

Drażni mnie ten absurd. To tak jakby straż miejska w zimie kontrolowała czy nosisz czapkę i rękawiczki.

No jak porównujesz pandemię do noszenia czapki w zimie to zdecydowanie mogę stwierdzić, że nie myślisz logicznie.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
6
bartez napisał(a):
No jak porównujesz pandemię do noszenia czapki w zimie to zdecydowanie mogę stwierdzić, że nie myślisz logicznie.

Bo nienoszenie czapki, a w konsekwencji przeziębianie organizmu, może wywołać epidemię innych zaraźliwych chorób.
Wiesz, że w np. w Bułgarii w tym roku w styczniu i lutym na zwykłą grypkę zmarło 4 tys. osób?
1
bartez napisał(a):
Dzisiaj jesteś zdrowy, a jutro możesz mieć kontakt z kimś chorym i możesz być bezobjawowym i zarażać nieświadomie innych.

Szczerze? To bardziej się boję pseudokierowców, którzy mogą mnie przejechać.
Rocznie na polskich drogach ginie grubo ponad 2 tys. osób, a rannych jest jeszcze więcej. I jakoś nikt nie wpada na pomysł, żeby uziemić samochody, bo to "jeżdżąca śmierć".
3
bartez napisał(a):
Dzisiaj jesteś zdrowy, a jutro możesz mieć kontakt z kimś chorym i możesz być bezobjawowym i zarażać nieświadomie innych.

Ostatnie badania stwierdzają, że tzw. "bezobjawowi" wcale tak łatwo nie zarażają innych. Więc byłbym ostrożny z tego typu teorią.

No jak porównujesz pandemię do noszenia czapki w zimie to zdecydowanie mogę stwierdzić, że nie myślisz logicznie.

Jeśli nazywasz tą globalną histerię pandemią, to tak na logikę powinieneś też każdą grypę sezonową nazywać pandemią. Skala jest mniej więcej podobna, tylko o jednym się mówi, a o drugim prawie wcale.
1
maciekos95 napisał(a):
Jeśli nazywasz tą globalną histerię pandemią, to tak na logikę powinieneś też każdą grypę sezonową nazywać pandemią. Skala jest mniej więcej podobna, tylko o jednym się mówi, a o drugim prawie wcale.

Tylko że na grypę można się bez problemów zaszczepić... Nie mówię, że nie jest to histeria. U wielu osób strach jest przesadzony i nieuzasadniony, co nie znaczy, że można beztrosko ignorować zalecenia i restrykcje.
1
fan004 napisał(a):
Tylko że na grypę można się bez problemów zaszczepić...

To widzę, że jesteś niedoinformowany. Szczepienia na grypę są w większości przypadków całkowicie nieskuteczne. Powiem więcej: bywają nawet przeciwskuteczne. Jest wiele relacji od osób, które przez lata się nie szczepiły i nie chorowały, a po pierwszym zaszczepieniu dokładnie w tym samym roku zachorowały na grypę.
1
t105n napisał(a):
Źle napisałem. Gdybym się bał takich osób, to nie wsiadałbym do pojazdów KM, nie wchodził do zamkniętych przestrzeni itp.

Tobie też życzę zdrowia i szczęścia, samolubie.
Fryga napisał(a):
Tobie też życzę zdrowia i szczęścia, samolubie.

Dzięki i tu powinienem także wstawić jakieś wyzwisko.
Fryga napisał(a):
Życzę zdrowia i szczęścia, żebyś nie trafił w pojeździe KM na osobę bezobjawowo zarażoną. I przestań pisać podobne bzdury.

To nie są żadne bzdury. Kolega t105n ma tutaj całkowitą rację. Ja np. jak czytam takie niusy jak ten, to tylko utwierdzam się w przekonaniu, że do KM to może na razie jednak nie warto wsiadać (co prawda ja akurat i tak na co dzień nie mam potrzeby z niej korzystać, ale podobnie może myśleć znacznie więcej ludzi). I mamy na mieście coraz większe korki.

Prawda jest taka, że noszenie bądź nienoszenie tych masek nie ma kompletnie żadnego wpływu na liczbę nowych przypadków wirusa (nie nazywam tego nawet "zachorowaniami", bo jak ktoś nie ma objawów to nie jest chory, co najwyżej zainfekowany). Skończmy wreszcie z tą szopką, którą ciągle uprawiają rządzący. Wszystkie nadal istniejące obostrzenia powinny zostać wycofane w trybie natychmiastowym.

A jak komuś chcą wlepić mandat, to najlepiej go nie przyjmować. Najprawdopodobniej do czasu zajęcia się sprawą przez sąd przepisy się zmienią, co będzie oznaczać umorzenie de facto z automatu wszystkich spraw mandatowych. Dokładnie tak już się stało ze sprawami związanymi z łamaniem najsurowszych i najbardziej absurdalnych obostrzeń, które obowiązywały w kwietniu. Kto nie przyjął mandatu, ten jest wygrany. Kto przyjął, ten niepotrzebnie zapłacił.
3
Masz jakieś kompetencje w temacie rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych?
8
MQ napisał(a):
Masz jakieś kompetencje w temacie rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych?

Oczywiście, że nie mam. Ale obserwuję całą sytuację w naszym mieście, regionie i kraju, która trwa już ok. 3,5 miesiąca i z tych obserwacji wyciągam wnioski.

A Twoje pytanie można równie dobrze odwrócić i zapytać, czy rządzący, którzy decydują o wprowadzaniu i znoszeniu konkretnych obostrzeń mają takie kompetencje lub korzystają z opinii osób, które je mają? Jeśli tak, to niech to udowodnią. Natomiast moim zdaniem ich dotychczasowe, kompletnie chaotyczne decyzje są wystarczającym dowodem tezy przeciwnej.
4
maciekos95 napisał(a):
To nie są żadne bzdury...

Nawet jeżeli masz inne zdanie na temat rozprzestrzeniania się tej choroby, powinieneś stosować się do nakazów. Tobie nie zaszkodzi noszenie maseczki (chyba że masz np. astmę, o czym nie wspominałeś), a innej osobie może uratować życie. A nawet jeżeli nie uratuje tej osobie życia, bo jak twierdzisz

maciekos95 napisał(a):
noszenie bądź nienoszenie tych masek nie ma kompletnie żadnego wpływu na liczbę nowych przypadków wirusa

to z pewnością taka osoba w grupie ryzyka będzie się czuła bezpieczniej. Nie uprzykrzajmy sobie życia. Załóżmy tą maseczkę na te 15 minut w tramwaju. Nas to nic nie kosztuje. A innej osobie może uratować zdrowie, fizyczne czy chociażby psychiczne. Nasze tezy i przekonania odstawmy na bok. Przynajmniej w komunikacji miejskiej.
Post został wyedytowany przez autora.
Post został wyedytowany przez administratora lub moderatora.
8
Waszka napisał(a):
[ciach!]

Całkowicie się nie zgadzam. Uważam, że to właśnie noszenie masek stanowi uprzykrzanie sobie życia. Nie pozostaje to również bez wpływu na nasze zdrowie (nie tylko w przypadku osób mających astmę). A ślepe stosowanie się do nakazów czy zakazów może wskazywać na brak samodzielnego myślenia w danej sprawie, więc to też żaden argument.

Jeśli chodzi o mnie, to raczej nie będę jeździł KM do czasu zniesienia tego nakazu (nie mam ochoty na użeranie się z policją czy tam strażą miejską, a poza tym - przynajmniej na tą chwilę - nie mam potrzeby korzystania z KM). Wypowiadam się więc tutaj raczej w imieniu tych osób, na które straż miejska urządza sobie obecnie łapanki.
3
maciekos95 napisał(a):
Całkowicie się nie zgadzam. Uważam, że to właśnie noszenie masek stanowi uprzykrzanie sobie życia. Nie pozostaje to również bez wpływu na nasze zdrowie (nie tylko w przypadku osób mających astmę).

A mógłbyś wyjaśnić w jaki sposób szkodzą one zdrowiu? Przypomnę, że jeśli masz problemy z oddychaniem w maseczce, prawo mówi, że możesz ją zdjąć, więc nie widzę żadnych komplikacji. No chyba że rano zapomniałeś umyć zęby ;).
1
fan004 napisał(a):
A mógłbyś wyjaśnić w jaki sposób szkodzą one zdrowiu? Przypomnę, że jeśli masz problemy z oddychaniem w maseczce, prawo mówi, że możesz ją zdjąć, więc nie widzę żadnych komplikacji. No chyba że rano zapomniałeś umyć zęby ;).

Problem z oddychaniem zawsze występuje, tylko w większości przypadków nie jest odczuwalny "ot tak". O co mi chodzi? To chyba oczywiste, że maska blokuje dopływ powietrza do naszych ust i nosa, a więc również powoduje, że podczas jednego wdechu nasze płuca otrzymują mniej tlenu niż normalnie. I nie powiesz mi chyba, że taka sytuacja jest obojętna dla zdrowia?

Inną kwestią jest to, że maska bardzo szybko staje się wilgotna, a to powoduje, że osadzają się na niej różne drobnoustroje, które także mogą być dla nas szkodliwe.
Post został wyedytowany przez autora.
1
maciekos95 napisał(a):
I nie powiesz mi chyba, że taka sytuacja jest obojętna dla zdrowia?

Przez krótki okres czasu, jakim jest zwykle przejazd autobusem - jak najbardziej powiem, że taka sytuacja nie ma wpływu na nasze zdrowie. Owszem, zwiększenie ilości CO2 może doprowadzić do zasłabnięcia, ale zwykle człowiek to zauważa ;). I dlatego masz prawo zdjąć wówczas maseczkę. Podobnie dla osób chorych na astmę i inne zchorzenia, które nie mogą nosić maseczki, został dodany w rozporządzeniu stosowny paragraf.

maciekos95 napisał(a):
Inną kwestią jest to, że maska bardzo szybko staje się wilgotna, a to powoduje, że osadzają się na niej różne drobnoustroje, które także mogą być dla nas szkodliwe.

To nie jest argument wnoszący cokolwiek do dyskusji. Normalnie podobna ich ilość dostaje się do organizmu na przykład podczas zasłaniania ust dłonią czy z wdychanym powietrzem.

Dzięki za odpowiedź :).
fan004 napisał(a):
Przez krótki okres czasu, jakim jest zwykle przejazd autobusem - jak najbardziej powiem, że taka sytuacja nie ma wpływu na nasze zdrowie. Owszem, zwiększenie ilości CO2 może doprowadzić do zasłabnięcia, ale zwykle człowiek to zauważa ;). I dlatego masz prawo zdjąć wówczas maseczkę. Podobnie dla osób chorych na astmę i inne zchorzenia, które nie mogą nosić maseczki, został dodany w rozporządzeniu stosowny paragraf.

Podróż autobusem czy tramwajem nierzadko trwa pół godziny czy nawet godzinę (zwłaszcza w większych miastach jak Warszawa czy Kraków). Moim zdaniem to już nie jest taki krótki okres i jak najbardziej może to mieć wpływ na zdrowie (wiele osób podróżuje przecież codziennie do pracy i z powrotem). A paragraf w rozporządzeniu mówi, że zwolnieni z obowiązku są ci, którzy nie mogą zasłaniać twarzy "z powodu stanu zdrowia". I moim zdaniem w sumie każdy się na to łapie (z powodów które wymieniłem w poprzednim poście).

To nie jest argument wnoszący cokolwiek do dyskusji. Normalnie podobna ich ilość dostaje się do organizmu na przykład podczas zasłaniania ust dłonią czy z wdychanym powietrzem.

No i tutaj znowu: jest różnica między jednorazowym zasłonięciem ust dłonią na kilka sekund, a długotrwałą (patrz wyżej) stycznością z tymi drobnoustrojami.
Post został wyedytowany przez autora.
maciekos95 napisał(a):

Prawda jest taka, że noszenie bądź nienoszenie tych masek nie ma kompletnie żadnego wpływu na liczbę nowych przypadków wirusa

Udowodnij takie stwierdzenie.
Dodam tylko, że tzw. prawda to nie czyjeś widzimisię.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
3
bartez napisał(a):
Udowodnij takie stwierdzenie.
Dodam tylko, że tzw. prawda to nie czyjeś widzimisię.

No sam minister zdrowia tak powiedział, którego -
nawiasem mówiąc - ani razu w maseczce nie widziałem.
1
t105n napisał(a):
No sam minister zdrowia tak powiedział, którego - nawiasem mówiąc - ani razu w maseczce nie widziałem.

Ale widziałeś go w KM czy podczas wywiadu w ministerstwie? Które to, nota bene jest jego miejscem pracy, w którym nie musi nosić maseczki.
1
fan004 napisał(a):
Ale widziałeś go w KM czy podczas wywiadu w ministerstwie? Które to, nota bene jest jego miejscem pracy, w którym nie musi nosić maseczki.

Podczas konferencji prasowej. Niektórzy ministrowie jednak mieli maseczki, więc musi czy może nie.
Zdaje się, że robi nam się zbyt duży OT, a mi chodziło o ciąg przyczynowo skutkowy: odstraszamy i zniechęcamy pasażerów do korzystania z KM -> spada ich liczba -> tniemy kursy, bo zbyt mała frekwencja -> i koło się nakręca.
A gdzie idą ci zniechęceni pasażerowie? Obawiam się, że spora część do samochodów. Czy naprawdę muszę tłumaczyć dalej?
1
t105n napisał(a):
A gdzie idą ci zniechęceni pasażerowie? Obawiam się, że spora część do samochodów. Czy na prawdę muszę tłumaczyć dalej?

To nie chodzi o to, że nie rozumiem twojego rozumowania, zaś o to, że nie do końca się z nim zgadzam. Kara za nieprzestrzeganie obostrzeń powinna być, skoro ludzie przez 15 minut nie mogą wysiedzieć w maseczce. Jeśli masz problemy z oddychaniem - masz prawo ją zdjąć. Masz też prawo nie przyjąć mandatu, jeśli uznasz, że otrzymujesz go niesłusznie. I o ile część obostrzeń była idiotyczna (jak np. zamykanie lasów i parków), to badania i statystyki z innych krajów pozwalają twierdzić, że maseczka nie jest rzeczą złą ;).

Jest też inny aspekt... wydaje mi się, że Polacy zapomnieli trochę o epidemii, o tym, że wirus jest groźny i nadal można się zakazić. Nie nawołuję by truchleć na myśl o wyjściu z domu, bo to przesada. Niemniej jednak bezpieczeństwo nadal trzeba zachować, tak samo jak przy przechodzeniu przez przejście i ubieraniu się w zimie ;). Oczywiście nie daje to gwarancji immanencji od choroby, ale maseczka może przypominać o jej obecności i skłaniać do większej rozwagi na codzień.

No to się rozpisałem... mam nadzieję, że nie za dużo tego OT poszło :).
2
Widzę, że będę miał sporo do odpowiadania, no to do rzeczy.

fan004 napisał(a):
Jeśli masz problemy z oddychaniem - masz prawo ją zdjąć. Masz też prawo nie przyjąć mandatu, jeśli uznasz, że otrzymujesz go niesłusznie.

Tak jak wspomniałem w jednym z poprzednich postów w tym wątku: już teraz wiemy, że ludzie, którzy nie przyjęli mandatów za łamanie kwietniowych obostrzeń, bądź odwołali się od decyzji administracyjnych sanepidu, dostali umorzenia czy tam odmowy wszczęcia postępowań i żadnych kar nie muszą płacić.

I o ile część obostrzeń była idiotyczna (jak np. zamykanie lasów i parków), to badania i statystyki z innych krajów pozwalają twierdzić, że maseczka nie jest rzeczą złą ;).

Nie używaj argumentu "statystyk z innych krajów", bo tak jak można znaleźć kraje, w których statystyki "udowadniają" tezę o słuszności stosowania masek przez społeczeństwo, to dokładnie tak samo można znaleźć całe mnóstwo krajów, w których statystyki "potwierdzają" tezę przeciwną.

I nie twierdzę przecież, że maski to czyste zło i nie należy ich nosić pod żadnym pozorem. Wkurza mnie jedynie przymus. Jak ktoś chce z własnej woli nosić, to nie widzę przeciwwskazań.

Jest też inny aspekt... wydaje mi się, że Polacy zapomnieli trochę o epidemii, o tym, że wirus jest groźny i nadal można się zakazić. Nie nawołuję by truchleć na myśl o wyjściu z domu, bo to przesada. Niemniej jednak bezpieczeństwo nadal trzeba zachować, tak samo jak przy przechodzeniu przez przejście i ubieraniu się w zimie ;).

Ale zrozum, że zawsze jakieś ryzyka istniały i istnieją. Również ryzyko zarażenia się jakąś chorobą (ba, może nawet dużo groźniejszą niż ta). Jakoś do tej pory ludzie żyli normalnie, mimo istnienia tych wszystkich ryzyk. Nawet jeśli założymy, że teraz doszło jeszcze jedno, to naprawdę wiele to nie zmienia. Służba zdrowia, jak rozumiem, już się dostosowała do nowego wirusa i nowej choroby, więc zagrożenia, że sobie z tym nie poradzi, też już nie ma. Czas zdjąć wszystkie obostrzenia i wrócić w pełni do normalnego życia społecznego. Jeśli do tej pory nie było żadnego istotnego wzrostu w statystykach, to znaczy, że już go nie będzie (a przynajmniej nie z powodu zdejmowania obostrzeń).

Oczywiście nie daje to gwarancji immanencji od choroby, ale maseczka może przypominać o jej obecności i skłaniać do większej rozwagi na codzień.

No jeśli to ma być argument za przymusowym noszeniem masek, to nie wiem czy jest sens dalej dyskutować.
3
bartez napisał(a):
Udowodnij takie stwierdzenie.
Dodam tylko, że tzw. prawda to nie czyjeś widzimisię.

To najpierw doprecyzuję swoje stwierdzenie: nie ma to żadnego istotnego statystycznie wpływu. Bo to mogę dość łatwo udowodnić. Jak?

Otóż do 15.04 nakazu zakrywania ust i nosa w Polsce nie było wcale. Liczba nowych przypadków na początku kwietnia osiągnęła wartości w okolicach 300-400. Po 16.04, a więc po wprowadzeniu nakazu (i to również na świeżym powietrzu, co było już absurdem totalnym) nie było nawet żadnego drgnięcia w statystykach (a teoretycznie powinno trochę spaść, jeśli zakładamy, że to coś daje). Następnie, od 30.05 w praktyce uchylono obowiązek jeśli chodzi o przestrzeń otwartą. No i tutaj znowu: teoretycznie liczba przypadków powinna przez to wzrosnąć. Nie wzrosła. Dalej: mimo formalnego obowiązywania nadal tego obowiązku jeśli chodzi o przestrzenie zamknięte, transport publiczny itd. całkiem spory odsetek ludzi zaczął po prostu go ignorować. No i znowu: zgodnie z Waszym rozumowaniem to powinno po jakimś czasie doprowadzić do wzrostu liczby nowych przypadków. Nie doprowadziło. Wręcz przeciwnie, od około tygodnia mamy zauważalny spadek w statystykach.
1
maciekos95 napisał(a):
TNo i znowu: zgodnie z Waszym rozumowaniem to powinno po jakimś czasie doprowadzić do wzrostu liczby nowych przypadków. Nie doprowadziło. Wręcz przeciwnie, od około tygodnia mamy zauważalny spadek w statystykach.

Oczywiście wierzysz, że to co podają jest szczere i prawdziwe?
2
Pepe napisał(a):
Oczywiście wierzysz, że to co podają jest szczere i prawdziwe?

Aha, czyli jeśli chodzi o nakazy i zakazy ustanawiane przez rząd, to należy im bezkrytycznie wierzyć, że podejmują słuszne i przemyślane decyzje, a związku z tym się do nich bezwzględnie stosować. Ale już jeśli chodzi o statystyki, które przecież ten sam rząd podaje, to na pewno oszukują, kłamią, zatajają i w ogóle nie ma sensu w nie wierzyć.

Trochę nie widzę logiki w tym podejściu...
3
maciekos95 napisał(a):
Aha, czyli jeśli chodzi o nakazy i zakazy ustanawiane przez rząd, to należy im bezkrytycznie wierzyć, że podejmują słuszne i przemyślane decyzje, a związku z tym się do nich bezwzględnie stosować. Ale już jeśli chodzi o statystyki, które przecież ten sam rząd podaje, to na pewno oszukują, kłamią, zatajają i w ogóle nie ma sensu w nie wierzyć.

Wydaje mi się, że nikt tutaj nie wierzy "bezkrytycznie" poczynaniom naszego rządu, który nieraz już pokazał, że niekoniecznie postępuje rozważnie. Warto dodać, że ilość wykrytych przypadków zachorowań jest proporcjonalna to ilości wykonanych testów, a tych wcale u nas tak wiele nie ma. Statystyka zachorowań nie musi być więc prawdziwym obrazem rozwoju choroby, bo ani nie przebadano znacznej części społeczeństwa, ani nie wiadomo czy media rządowe podają szczere informacje :/.
1
fan004 napisał(a):
Warto dodać, że ilość wykrytych przypadków zachorowań jest proporcjonalna to ilości wykonanych testów, a tych wcale u nas tak wiele nie ma. Statystyka zachorowań nie musi być więc prawdziwym obrazem rozwoju choroby, bo ani nie przebadano znacznej części społeczeństwa, ani nie wiadomo czy media rządowe podają szczere informacje :/.

Tak, to oczywiście prawda. Pokazały to zresztą masowe testy na Śląsku. Tylko warto tutaj jeden szczegół dodać: te wszystkie niewykryte przypadki to najprawdopodobniej wyłącznie te bezobjawowe. Myślę, że w obecnej sytuacji nie ma takiej opcji, żeby ktoś z objawami (dla pewności dodam, że utrzymującymi się dłużej niż 2-3 dni) nie trafił do testu. A już na pewno można założyć, że prawdziwa jest oficjalnie podawana liczba osób hospitalizowanych, która już od dłuższego czasu utrzymuje się na dość niskim poziomie poniżej 2 tysięcy osób. I to jest moim zdaniem realny wskaźnik tego jak wygląda sytuacja, a nie liczba (w większości niewykrytych) przypadków bezobjawowych.