maciekos95 napisał(a):

No właśnie, te wyniki badań, które przytaczasz, jasno i wyraźnie pokazują, że zarażanie się w otwartej przestrzeni przez osoby, które stykają się ze sobą tylko przez chwilę praktycznie nie występuje. Czyli cała masa obostrzeń z tym związanych jest z miejsca do wyrzucenia (fakt, że większość z nich już na szczęście nie obowiązuje).

No to Wam sprzedam hita - opowiastkę mojej klientki.
Okazało się, że jej mąż miał koronawirusa, ale przeszedł go bezobjawowo. Natychmiast przebadali się wszyscy z rodziny: ona sama, ich dziecko, rodzice, teściowie, rodzeństwo męża z rodzinami. I co? NIKT nie miał!
Co więcej, od znajomej laborantki dowiedzieli się, że często w małżeństwie jest tak, że jedno miało, a drugie nie. Nawet w przypadku małżeństwa takiego, które aktualnie stara się o dziecko, wiec trudno powiedzieć, żeby nie mieli bliskich kontaktów.